Zbliża się sezon gal i aukcji charytatywnych. Ktoś podniesie rękę przy 40 tysiącach złotych za obraz wart sześć. Nie dlatego, że brakuje mu obrazu nad kanapą, tylko dlatego, że chce pomóc. Urząd skarbowy nie będzie się jednak tego domyślać. Patrzy na to, co zostało ustalone przed licytacją, a nie na to, co ktoś czuł na sali.
W prawie nie ma „aukcji charytatywnej”
Nie znajdziesz w żadnej ustawie przepisu o aukcji charytatywnej. Prawnie każda licytacja to jedna z trzech rzeczy: sprzedaż, darowizna albo jedno i drugie naraz. To, co z tego wyjdzie, wynika z praktyki, orzecznictwa i interpretacji podatkowych, a przede wszystkim z tego, jak organizacja ułożyła licytację.
Najprostszy wariant to zwykła sprzedaż. Fundacja sprzedaje kubki, kalendarze czy koszulki z gali po cenie rynkowej. Kubek kosztuje trzydzieści złotych i ktoś płaci trzydzieści złotych. Faktura, ewentualnie VAT, i księgowa wie, co robić.
Na licytacji nikt jednak nie płaci ceny rynkowej. Gdyby obraz wylicytowany za 40 tysięcy potraktować jak zwykłą sprzedaż, fundacja będąca podatnikiem VAT oddałaby z tej kwoty ponad siedem tysięcy złotych. A jeśli obraz sprzedaje artysta, zapłaci podatek dochodowy od całych 40 tysięcy, choć obraz był wart sześć. Licytacja rozliczona jak zwykła sprzedaż to najdroższy sposób robienia dobra.
Sprzedaż i darowizna w jednym podniesieniu ręki
Moim zdaniem najlepiej rzeczywistość oddaje trzeci wariant. Do wartości obrazu kupujący płaci cenę. Wszystko powyżej daje, bo chce wesprzeć cel. To tak zwana darowizna mieszana.
Urząd skarbowy nie zawsze to widzi. Przekonał się o tym kupujący, który wylicytował obraz na rzecz fundacji i odliczył wpłatę od dochodu jako darowiznę. Urząd uznał całość za cenę obrazu, a wojewódzki sąd administracyjny zgodził się z urzędem zdaniem, które dobrze oddaje podejście fiskusa: „Zdaniem sądu także szlachetne intencje, jakim kierował się podatnik nabywając obraz nie mogły mieć znaczenia w sprawie”.
Dopiero Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok z 2 czerwca 2017 r., II FSK 1245/15) przypomniał, że w doktrynie i orzecznictwie dopuszcza się połączenie darowizny z czynnością odpłatną. Wytknął też, że nikt nie ustalił, ile obraz był wart, ani nie sprawdził regulaminu aukcji. Ta sprawa dobrze pokazuje, od czego zależy wynik: od wartości przedmiotu i od zasad licytacji spisanych przed jej rozpoczęciem.
VAT, czyli ta sama licytacja i inna odpowiedź
Wyrok NSA dotyczył podatku dochodowego. W VAT ta sama licytacja potrafi dostać zupełnie inną odpowiedź. Przez lata urzędy, a w jednej ze spraw także sąd administracyjny, traktowały całą wylicytowaną kwotę jako cenę i liczyły od niej podatek. Nowsze interpretacje indywidualne idą w drugą stronę. Jeśli przedmiot ma dla kupującego głównie wartość symboliczną, na przykład rysunek podopiecznego fundacji, zakup uznaje się za formę pomocy, podobną do cegiełki, a nie za sprzedaż.
Nic dziwnego, że tyle organizacji ma przed licytacją wątpliwości. Przy dużych galach warto rozważyć wystąpienie o interpretację indywidualną. Organ ma na nią do trzech miesięcy, więc wniosek składa się wtedy, kiedy planujesz galę, a nie kiedy rozsyłasz zaproszenia.
Kto sprzedaje, a kto daruje
Zanim licytacja się zacznie, trzeba odpowiedzieć na pytanie, do kogo należy przedmiot.
Wariant pierwszy: przedmiot zostaje własnością artysty. Fundacja organizuje licytację, ale nie sprzedaje. Kupujący płaci artyście wartość obrazu i dostaje od niego fakturę, a nadwyżkę przelewa fundacji jako darowiznę. Dwa przelewy na dwa konta. To najczystszy model. Fundacja nie dokonuje dostawy, a kupujący dostaje od niej potwierdzenie darowizny, z którego wynika dokładnie, za co zapłacił, a co dał. Tak działają największe aukcje charytatywne w Polsce, a interpretacje podatkowe potwierdzają, że po stronie fundacji nie powstaje wtedy VAT.
Wariant drugi: artysta daje obraz fundacji. Wtedy obraz należy do fundacji i to ona go sprzedaje. Organizacje często pytają nas, czy potrzebują do tego działalności gospodarczej. Nie potrzebują. Ustawa o działalności pożytku publicznego wprost zalicza sprzedaż przedmiotów darowizny do działalności odpłatnej pożytku publicznego. Trzeba ją tylko wyodrębnić w księgach i określić jej zakres w statucie albo innym akcie wewnętrznym. Dochód przeznaczony na cele statutowe co do zasady nie jest opodatkowany podatkiem dochodowym.
Zostaje VAT. Organizacje pożytku publicznego mogą skorzystać ze zwolnienia przy sprzedaży towarów otrzymanych w darowiźnie, ale zwolnienie ma warunki. Darowizny muszą wiązać się ze zbiórką publiczną prowadzoną zgodnie z ustawą o zbiórkach publicznych, więc fanty zebrane mailem od znajomych artystów zwykle tego warunku nie spełniają. Przy darowiznach wartych ponad 2000 zł fundacja musi mieć dokumenty, z których wynika, kto co przekazał. Organizacja bez statusu OPP może co najwyżej skorzystać ze zwolnienia podmiotowego do 240 tysięcy złotych sprzedaży w roku.
Kolacja z aktorem i złote serduszko
Z usługami jest inaczej niż z rzeczami. Kolacji z aktorem nie da się przekazać fundacji w darowiźnie i odsprzedać jak obrazu, bo zje ją z kupującym aktor, nie fundacja. Nie da się jej też wycenić w galerii. W praktyce fundacja refakturuje na zwycięzcę realne koszty zorganizowania takiego wydarzenia, czyli przelot, hotel czy bilety, a wszystko ponad te koszty jest darowizną.
Na drugim końcu są licytacje, w których zwycięzca dostaje wyłącznie symboliczne podziękowanie. Dobry przykład to licytacja najhojniejszych darczyńców WOŚP, w której zwycięzca dostaje złote serduszko. Nikt nie licytuje dla samego serduszka, tylko żeby pomóc. Wtedy całość może być darowizną.
Im mniej realnej wartości dostaje kupujący, tym bliżej czystej darowizny.
Pokusa: licytacja za zamkniętymi drzwiami
Co roku słyszę ten pomysł: zróbmy licytację tylko dla zaproszonych gości i wszystko nazwijmy darowizną, a obraz damy w podziękowaniu.
Zamknięte drzwi nie zmieniają jednak tego, co kupujący wynosi z sali. Złote serduszko to podziękowanie. Obraz wart sześć tysięcy to już sprzedaż. Jeśli urząd to zakwestionuje, fundacja może zapłacić VAT od całej kwoty, z odsetkami, a darczyńcy, którym wystawiono potwierdzenia darowizny na pełną kwotę, będą korygować swoje zeznania. To ludzie, którzy chcieli pomóc. Po takiej korekcie na kolejną galę raczej nie przyjdą.
A teraz porównaj, ile ta pokusa miała dać. Przy dobrze ułożonej licytacji sprzedażą jest tylko wartość obrazu, więc oszczędność to często około tysiąca złotych VAT, albo zero, jeśli obraz sprzedaje artysta. Ryzyko liczy się od całej kwoty, a do tego dochodzi zaufanie darczyńców.
Jak przygotować licytację przed galą
Licytację układa się przed galą, nie po niej. Najważniejsze decyzje to:
- kto jest właścicielem każdego przedmiotu: artysta, sponsor czy fundacja,
- jaka jest wartość przedmiotu i czy licytujący wiedzą, że część wpłaty to cena, a reszta darowizna,
- czy płatności idą dwoma przelewami, do sprzedającego i do fundacji,
- czy na liście są usługi, które trzeba rozliczyć inaczej niż rzeczy,
- czy organizacja ma status OPP i czy spełnia warunki zwolnienia z VAT,
- jak będzie wyglądało potwierdzenie darowizny dla kupującego.
Na gali wszyscy wiedzą, po co ktoś podnosi rękę. Chodzi tylko o to, żeby po gali wiedział to też urząd skarbowy.
Jeśli przygotowujesz galę
Jeśli planujesz aukcję charytatywną i chcesz poukładać ją przed pierwszym uderzeniem młotka, napisz do mnie: j.olejarz@legalden.pl.