Ochrona prywatności i wizerunku dzieci w organizacjach pozarządowych

Czy można wrzucić na Facebooka zdjęcie uśmiechniętego dziecka z warsztatów, skoro rodzic podpisał zgodę? Czy „nie“ dziesięciolatka coś znaczy, jeśli mama już się zgodziła? I co właściwie grozi fundacji, kiedy zdjęcie podopiecznego trafi tam, gdzie trafić nie powinno? To pytania, które wracają na każdym spotkaniu z organizacjami. Zebrałam najważniejsze wnioski w jednym miejscu.

Zacznę od rzeczy, która brzmi oczywiście, a w praktyce ginie: prywatność dziecka to nie jest zdjęcie. To znacznie więcej.

Prywatność to nie tylko zdjęcie

Prywatność to prawo do decydowania, co inni o nas wiedzą, widzą i co z tą wiedzą robią. Obejmuje życie rodzinne i relacje, zdrowie, wizerunek i głos, miejsce pobytu i przeszłość. Dziecko można rozpoznać nie tylko po twarzy, ale też po opisie, danych i kontekście. „Podopieczny z domu dziecka“, historia podana ze szczegółami, zbiórka z diagnozą i adresem, lista obecności z dyplomami, sprawozdanie z case study, mail do rodziców wysłany bez ukrytej kopii. To wszystko potrafi zidentyfikować konkretne dziecko równie skutecznie, jak fotografia.

Dlaczego akurat dzieci traktujemy ostrożniej? Bo mogą być mniej świadome ryzyka, konsekwencji i swoich praw. Mówi o tym też wprost motyw 38 RODO. Do tego dochodzi argument, który do mnie najbardziej przemawia: dziecko nie decyduje o swoim cyfrowym śladzie, a to, co opublikujemy dziś, zostanie z nim na lata.

Prawo do prywatności nie bierze się znikąd. Wynika między innymi z Konstytucji RP (art. 47 i 51), Konwencji o prawach dziecka (art. 16), Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (art. 8), Karty praw podstawowych UE (art. 7, 8 i 24), Kodeksu cywilnego (art. 23 i 24, dobra osobiste), prawa autorskiego (art. 81, wizerunek) oraz z RODO. To nie jest jeden przepis, tylko cała siatka ochrony, i warto o tym pamiętać, zanim uznamy, że „przecież to tylko zdjęcie“.

Co mówią badania

Nie jest to problem teoretyczny. W raporcie „Dojrzeć do praw 2025“ Fundacji Orange prawa dzieci w sieci eksperci ocenili na 2,3 na 10, a mimo to 48 procent dorosłych uważa, że dzieci w internecie są bezpieczne. Z badania „Nastolatki 3.0“ NASK wynika, że 45,5 procent nastolatków mówi „rodzice publikują moje zdjęcia“, a 23,6 procent badanych czuje się z tego powodu zawstydzonych. Raport „Internet dzieci 2025“ pokazuje, że słaba ochrona wizerunku ułatwia sprawcom manipulację, a dane Dyżurnet.pl za 2025 rok mówią o 250 materiałach przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci wytworzonych z użyciem AI, wobec 88 rok wcześniej.

Młodzi zresztą mówią o tym wprost. „Dorośli rzadko pytają nas o zgodę“ to tytuł, który został mi w głowie z raportu Fundacji Orange. Dyskomfort przy zdjęciach robionych w szkole, lęk przed hejtem i utratą kontroli nad wizerunkiem, doświadczenia z deepfake’ami, niepewność, co dzieje się z treścią po publikacji. To nie są abstrakcje, tylko głosy konkretnych nastolatek i nastolatków.

Wizerunek: to, że wolno zrobić zdjęcie nie znaczy wolno je opublikować

Wizerunek to rozpoznawalna postać człowieka, utrwalona tak, że można ją powielać i rozpowszechniać. To nie tylko twarz. Sylwetka, strój, tatuaż czy wózek też są wizerunkiem, jeśli z kontekstu wiadomo, kto to jest. I bardzo ważna rzecz: wizerunek podlega kilku reżimom naraz. Jest dobrem osobistym (art. 23 KC), jest chroniony prawem autorskim (art. 81) i jest daną osobową w rozumieniu RODO. Zgoda z prawa autorskiego nie załatwia RODO i nie chroni przed naruszeniem dóbr osobistych. Sprawę trzeba rozpoznać kompleksowo.

Najważniejsze rozróżnienie w całym temacie brzmi: utrwalanie to co innego niż rozpowszechnianie. Zrobienie zdjęcia chronią dobra osobiste i RODO. Udostępnienie go nieograniczonemu kręgowi osób wymaga zezwolenia z art. 81 ust. 1 prawa autorskiego. Innymi słowy, to, że wolno zrobić zdjęcie nie oznacza, że wolno je opublikować. Zamknięta grupa to też nie jest publiczny profil. A nagrywanie bez wiedzy, w sytuacjach intymnych albo wbrew sprzeciwowi, może naruszać dobra osobiste nawet bez publikacji.

Zezwolenie na rozpowszechnianie może mieć dowolną formę, także ustną, ale ciężar dowodu jest po stronie publikującego, co przy dzieciach bywa szczególnie trudne. Zezwolenie obejmuje tylko ten cel, kanał, czas i kontekst, na które się zgodzono. Są wyjątki, kiedy zgoda nie jest potrzebna (art. 81 ust. 2): osoba powszechnie znana w związku z pełnioną funkcją oraz osoba stanowiąca jedynie szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy impreza publiczna. Prosty test przy tej drugiej sytuacji: czy po usunięciu danej osoby zdjęcie pokazuje to samo. Jeśli nie, potrzebna jest zgoda.

Zgoda w imieniu dziecka: kto, ilu rodziców i co z samym dzieckiem

Zgodę za dziecko wyraża przedstawiciel ustawowy, czyli rodzic z władzą rodzicielską (art. 98 § 1 KRO) albo opiekun prawny. Warto sprawdzić, czy osoba podpisująca rzeczywiście ma władzę rodzicielską, to znaczy nie jest jej pozbawiona ani nie ma jej ograniczonej. I zasada, którą uważam warto wprowadzić: „nie“ dziecka znaczy „nie“, nawet jeśli rodzic podpisał zgodę.

Jeden rodzic czy oboje? Co do zasady każdy z rodziców wykonuje władzę rodzicielską samodzielnie (art. 97 § 1 KRO). Ale publikacja wizerunku w szerokim zasięgu, w kampanii, w mediach, przy zbiórce czy w sprawach wrażliwych, bywa istotną sprawą dziecka (art. 97 § 2 KRO), a wtedy potrzebne jest porozumienie obojga. Potwierdza to orzecznictwo. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 18 listopada 2021 roku (I ACa 591/21) uznał, że gdy rodzice nie są zgodni, potrzebna jest zgoda obojga, i nakazał usunięcie zdjęć oraz przeprosiny. Podobnie orzekł ten sam sąd w sprawie V ACa 484/17, wskazując, że publikacja wizerunku dziecka w określonym miejscu, czasie i zestawieniu z określonym materiałem należy do istotnych spraw dziecka, a przy sporze rodziców rozstrzyga sąd opiekuńczy. Wniosek dla organizacji jest prosty: sprzeciw jednego rodzica traktujemy jak brak zgody.

Jeszcze jedna pułapka. Zgoda zebrana przez kogoś innego zwykle Wam nie wystarczy. Zgoda dotyczy konkretnego podmiotu i celu, nie przechodzi na innych. Szkoła czy przedszkole zazwyczaj nie obejmuje NGO. Partner projektu tylko wtedy, gdy odebrał zgodę również na Waszą organizację. Nauczyciel, trener, dziadkowie czy ciocia nie są uprawnieni do wyrażania zgody za rodziców. A z fotografem (jeśli jest on zewnętrzny) podpiszcie umowę powierzenia przetwarzania danych (art. 28 RODO).

I rzecz, na którą zwraca uwagę także Prezes UODO: zgoda nie może być warunkiem udziału dziecka w zajęciach. Zgoda musi być dobrowolna (art. 7 ust. 4 RODO), więc dziecko nie może zostać wykluczone, bo rodzic jej nie wyraził. Zgoda „schowana“ w regulaminie nie jest dobrowolna. Nie ustawiamy też dziecka tyłem ani z boku na pokaz, tylko kadrujemy dyskretnie.

Jak zaprojektować i zabezpieczyć zgodę

Dobra zgoda jest konkretna. Zamiast „wyrażam zgodę na wykorzystanie wizerunku dziecka w celach promocyjnych we wszelkich mediach, bezterminowo“ napiszcie, na co dokładnie się zgadzacie: „zgadzam się, aby zdjęcia z warsztatów pojawiły się na Facebooku i Instagramie Fundacji, do 31 grudnia 2027 roku lub do wycofania zgody“. Zamiast ogólnych „partnerów organizacji“ wskażcie konkretnego grantodawcę i cel, na przykład wyłącznie do sprawozdania z projektu. I zawsze dodajcie, jak zgodę wycofać oraz w jakim czasie usuniecie zdjęcia.

Projektując zgodę, odpowiedzcie w niej na następujące pytania. Kto i po co, czyli organizacja jako administrator i konkretny cel. Gdzie i jak będzie wyglądała publikacja, online czy offline, ze wskazanymi miejscami, i czy zdjęcia mogą być obrabiane, a filmy montowane. Jak długo i komu dane mogą być przekazane. Wskażcie jak wycofać zgodę, z adresem, terminem usunięcia i informacją, czego cofnąć się nie da, na przykład druku, który już wyszedł. Do tego klauzula informacyjna (art. 13 RODO).

Żeby zgoda realnie chroniła, zbierajcie ją przed utrwaleniem wizerunku, a nie po wydarzeniu. Wybierzcie formę, którą da się udowodnić. Prowadźcie rejestr zgód i publikacji. Podpisujcie umowy z fotografami i partnerami, a raz w roku przeglądajcie galerie zdjęć i usuwajcie to, co straciło cel.

Kiedy coś pójdzie nie tak: złe praktyki i realne skutki

Najczęstsze błędy w organizacjach są do siebie podobne. Rozpoznawalne dziecko w kampanii o przemocy, ubóstwie czy chorobie, gdy to jego własna, prywatna historia. Podpis ujawniający sytuację dziecka. Lokalizacja i godzina cotygodniowych zajęć. Zdjęcia z obozu w strojach kąpielowych. Zbiórka z nazwiskiem i diagnozą wisząca latami na stronie.

Co zamiast tego? kadr bez twarzy, ilustracja albo aktor, samo imię lub brak podpisu, publikacja po wydarzeniu zamiast transmisji na żywo, usunięcie zbiórki po jej zakończeniu i publikacja tylko niezbędnych informacji, bez dokumentacji medycznej.

Skutki dla dziecka bywają bardzo konkretne. Cyfrowy ślad, którego dziecko samo nie wybrało. Kradzież tożsamości, przy której dane banku Barclays wskazują, że do 2030 roku nawet dwie trzecie takich przypadków u młodych ludzi może mieć źródło w sharentingu. Deepfake i szantaż, do których, jak się szacuje, wystarczy około dwudziestu zdjęć. Hejt wśród rówieśników po nieprzemyślanej kampanii. Wstyd i utrata zaufania.

Zdarzają się też sprawy, które trafiają do organów i sądów.

W 2025 roku głośny był przypadek nagiego zdjęcia uczennicy wygenerowanego przez AI. Śledztwo w lutym 2026 roku umorzono, a 11 czerwca 2026 roku Prezes UODO złożył zażalenie do sądu.

W wyroku z 14 października 2014 roku (I C 284/13) Sąd Okręgowy w Lublinie uznał za bezprawne wykorzystanie wizerunku niepełnosprawnego dziecka przez fundację na ulotkach o zbiórce. Pisemna zgoda matki miała charakter czasowy, a gdy matka sprzeciwiła się dalszemu rozpowszechnianiu, dalsze używanie zdjęć było już bezprawne. Sąd podkreślił, że fundacja działająca na rzecz dzieci chorych i niepełnosprawnych powinna przywiązywać do ich praw szczególną uwagę.

Standardy Ochrony Małoletnich a wizerunek

Regulacje Lex Kamilek, nakładają obowiązek przyjęcia Standardów Ochrony Małoletnich także na organizacje prowadzące działalność z udziałem dzieci (art. 22b). Standardy mają być zrozumiałe dla dzieci, oceniane co najmniej raz na dwa lata i publikowane w wersji pełnej oraz skróconej. Co ważne, ochrona wizerunku nie jest dziś wymieniona wprost jako obowiązkowy element standardów z art. 22c, ale jest standardowym elementem dobrych praktyk, więc warto ją tam ująć.

Co konkretnie zapisać o wizerunku w SOM? Cel i zasady, czyli że publikujemy tylko, gdy służy to dziecku, i domyślnie minimalizujemy dane. Zgody i decyzje, czyli rejestr zgód oraz to, kto decyduje o publikacji i kto zatwierdza kampanie. Czego nie publikujemy, czyli szkoły, adresu, lokalizacji na żywo, danych o zdrowiu, pieczy i przemocy. Zgłaszanie incydentów, bo nadużycie wizerunku to incydent nie tylko w rozumieniu RODO, ale także standardów, a zasady powinny obejmować wolontariuszy, rodziców i gości.

Zasady mają chronić, a nie paraliżować. Przyda się też wersja dla dziecka, na przykład „możesz powiedzieć, że nie chcesz być na zdjęciu“. Najważniejsza jest spójność: standardy, zgoda, klauzula RODO i realna praktyka w social mediach muszą mówić to samo.

Odpowiedzialność: od przeprosin po prawo karne

Brak dbałości o prywatność dziecka to realne ryzyko na trzech poziomach. Cywilnym, czyli usunięcie zdjęć i przeprosiny, zadośćuczynienie. Administracyjnym na gruncie RODO. I karnym, gdy nadużycie idzie dalej.

Na tym ostatnim poziomie organizacje rzadko bywają sprawcami, ale ich zdjęcie może stać się „surowcem“ przestępstwa, i właśnie dlatego minimalizacja danych jest też profilaktyką.

Przetwarzanie danych bez uprawnienia zagrożone jest karą do 2 lat, a przy danych szczególnych kategorii do 3 lat (art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych).

Treści pornograficzne z wytworzonym lub przetworzonym wizerunkiem małoletniego, a więc także z użyciem AI i fotomontażu, penalizuje art. 202 § 4b KK (do 3 lat, ściganie z urzędu), a treści z udziałem małoletniego art. 202 § 3 do 4a (od 3 miesięcy do 15 lat). Trwają prace nad zmianami wprost adresującymi deepfake. W druku nr 3268 przewidziano dodanie do art. 191a KK paragrafu penalizującego rozpowszechnianie bez zgody wizerunku osoby nagiej lub w trakcie czynności seksualnej, wytworzonego lub przetworzonego technikami cyfrowymi, w tym AI.

Pięć pytań przed publikacją

Zanim coś opublikujecie, zadajcie sobie pięć pytań. Po co publikujemy? Czy da się bez twarzy? Czy dziecko wie i się zgadza, pamiętając, że jego „nie“ znaczy „nie“, nawet jeśli rodzic podpisał zgodę? Czy zgoda obejmuje ten kanał i ten czas? I co się stanie, jeśli zdjęcie wyjdzie poza nasz profil?

Masz pytania o ochronę wizerunku i prywatności dzieci w Twojej organizacji? Skontaktuj się ze mną: natalia.kolbus@legalden.pl.

  • Radca prawny od zawsze zaangażowana w życie NGO. W kancelarii zajmuje się umowami, regulaminami, a także ochroną danych osobowych i bieżącym doradztwem prawnym, ze szczególnym uwzględnieniem fundacji korporacyjnych. Posiada duże doświadczenie we wdrażaniu Standardów Ochrony Małoletnich.

    Podczas studiów aktywnie udzielała się w organizacjach pozarządowych i wolontariatach, dlatego też dobrze rozumie problemy trzeciego sektora. Absolwentka Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie oraz studiów podyplomowych z zakresu prawa nowych technologii (INP PAN), Cyber Science (Uniwersytet Śląski).

    Prywatnie mama dwójki maluchów, która stara pogodzić się te dwa światy. Lubi jazdę na rolkach, festiwale muzyczne i kocha Półwysep Helski.

    RODO | fundacje korporacyjne

Zobacz inne